Jogger | Zdjęcia | Lasf.fm Niedostępny

Archiwum

Kategorie

Odnośniki

» Drugi blog

29 czerwca 2007, 18:08:30. W kategoriach: Ogólne | Skomentuj

By odseparować nieco notki o charakterze technicznym od innych założyłem drugiego bloga. Jego adres to http://techniczny.net/. Mam też nadzieję, że znajdę więcej czasu na tematy nie-techniczne. ;-)

» Notka potygodniowa

09 czerwca 2007, 18:54:37. W kategoriach: Emigracja | 4 komentarze

Na ziemiach Albionu przebywam już ponad tydzień i najwyższa pora by zacząć się dzielić moimi obserwacjami i doświadczeniami.

Pierwsza obserwacja to oczywiście "jasna cholera oni jeżdżą lewą stroną drogi"; każda w miarę rozgarnięta osoba wie, że w Anglii obowiązuje ruch lewostronny, a mimo to zawsze jest to zaskoczenie. ;-)

Ludzie sprawiają wrażenie dobrze wychowanych. Często przepraszają, dziękują (mi w Polsce żaden rowerzysta nie dziękował gdy ustąpiłem mu nieco miejsca), sprawiają wrażenie pogodniejszych i weselszych. No, wszak u nich płace (nawet minimalne) pozwalają na związanie końca z końcem i odłożenie czegoś na czarną godzinę.
Może jest to kwestia złych nawyków żywieniowych lub, jak niektórzy uważają, środków chemicznych używanych przy produkcji żywności, ale ludzie są tutaj zdecydowanie grubsi niż w Polsce.

Jedzenie moim zdaniem jest jak najbardziej zjadliwe. Przed wyjazdem słyszałem, że chleb jest nie dobry, jogurty są do niczego. W ogóle jedzenie jest be, ohydne i do kitu. Może jestem jakiś wszystkożerny, ale tutejsze papu mi odpowiada. Wydaje mi się, że owe narzekania biorą się po trosze z tęsknoty za polska kuchnią. Wszystko co nie jest polskie smakuje po prostu gorzej.

Koszty życia. Ludzie często mają manierę do przeliczania wszystkiego na rodzimą walutę. I tak widząc sok kosztujący 80 pensów myśli sobie "cholera jasna, cztery złote za chleb", de facto nie wiedząc, że za godzinę pracy według minimalnej płacy krajowej (5,35£) można sobie kupić nieco ponad 6,5 chleba.

Telefony komórkowe. Dużym zaskoczeniem był brak zdrapek doładowujących konto. Tutaj w kasie, prawie wszystkich, sklepów trzeba poprosić o (top-up voucher), podać nazwę sieci i kwotę. Ewentualnie można użyć specjalnej karty dołączonej do zestawu startowego; daje się ją osobie stojącej przy kasie i po prostu mówi za ile chce się doładować. Podobno bardzo popularne są prepaidy O2. Oczywiście można doładowywać konto za pomocą przelewów i bankomatów.

A jakby nie dali wam słomki w McDonalds, to poproście o straw. :P